Pożądane są: racjonalne myślenie, odpowiednie (skuteczne) działanie, jako wartości podstawowe. Emocjonalność jest podejrzana, ma złą opinię, uchodzi za słabość, budzi strach. Lecz czy możemy żyć bez emocji? Przeciwnie. To emocje leżą u podstaw naszych najsilniejszych motywacji, są najwyraźniejszym środkiem porozumiewania się. Kiedy ktoś opowiada mi o swoich emocjach albo je wyraża, mogę go lepiej zrozumieć, a on czuje się dostrzeżony w swojej wartości własnej. Przykład.
Narada ciągnie się mozolnie, nie widać końca ani rozwiązania problemów, wszyscy są sfrustrowani. W pewnej chwili jeden z uczestników wyskakuje ze spontanicznym komentarzem i zaskakująco prostą propozycją. Co się dzieje? Przestraszone zgromadzenie natychmiast przywołuje go do porządku, niech się nie daje ponosić emocjom! Nikt się nie zastanawia, czy w rzuconej przez kolegę uwadze jest jakiś sens. Najważniejsze, że była emocjonalna, i dlatego nie na miejscu. I co z tego wynika? Zmarnowano jakąś możliwość, pomysłodawca poczuł się urażony. Jeśli szef zleci mu potem dodatkowe zadanie, natychmiast osaczą go niemożliwe do rozwiązania problemy. Będzie się czuł zmęczony, przepracowany, zamiast zostać dłużej, pójdzie do domu i przez trzy godziny będzie grał w tenisa.
Jakże inaczej mógłby się rozwinąć ten sam scenariusz, gdyby zaakceptowano tę żywą reakcję! Gdyby zareagowano pozytywnie, przyjrzano się propozycji, rozważono ją, dając do zrozumienia: wiem, co masz na myśli., szukasz rozwiązania, podobnie jak my wszyscy, spróbujmy może i od tej strony! Takie postępowanie byłoby źródłem motywacji i dla innych, i dla samego pomysłodawcy, który przecież wie, że jego spontaniczny pomysł należy dopiero przemyśleć, że decyzję należy podjąć głową. Innym natomiast dodałoby to odwagi do poszukiwania i sprawdzania możliwych rozwiązań.
Emocje są słabością jedynie wtedy, gdy nic potrafimy ich rozpoznać. Jeśli natomiast jesteśmy świadomi własnych emocji, jeśli przyznajemy się do strachu przed egzaminem, słabości do kobiet, obawy przed podejmowaniem ryzykownych decyzji albo do swawolności, jeśli inni nasze emocje akceptują, mogą się one stać siłą napędową oraz instrumentem lepszej komunikacji. W takiej sytuacji nie będziemy się bali powiedzieć: ,.Uważam, że jesteś w porządku, ale na twoją propozycję muszę odpowiedzieć odmownie, gdyż nic mi ona nie da”. Nasz rozmówca nie poczuje się wtedy obrażony, zrozumie, że przy innej okazji możecie dojść do porozumienia. Jeśli jednak, tłumiąc i pomijając emocje, powiemy jedynie konwencjonalne ?nie” i z ulgą zamkniemy drzwi, to czy mamy szansę jeszcze spotkać się z tym człowiekiem?
Musimy nie tylko żyd z naszymi emocjami - powinniśmy je także okazywać, uczyć się z nimi obchodzić. Jeśli im się poddamy, tracimy panowanie nad sobą; jeśli je tłumimy - w końcu eksplodują z niekontrolowaną gwałtownością. Lecz gdy sami zechcemy świadomie postrzegać własne emocje, odbierać emocje innych, wzajemnie się do nich przyznawać, wtedy łatwiej będzie o równowagę, o harmonię. W sercu reagujemy emocjami, decyzje podejmujemy głową. Jakże często głowa mówi ?nie”, podczas gdy serce namiętnie pragnie! Wydaje mi się, że zbyt często - ponieważ nie ufamy sile przekonywania naszych emocji i mamy zbyt mało tego rodzaju pewności i świadomości siebie, która pozwala głowie na obcowanie z emocjami.